dr Rafał Borcz: Od początku malowała z ogromną ekspresją, nieprzyzwoicie wręcz kolorowo, a w tym malowaniu była radość. Ogłuchnąć można było od krzykliwych dysonansowych zestawień, oślepnąć od żarzących żółcieni; lecz po pierwszym szokującym wrażeniu dostrzegało się w tych obrazach duże malarskie „czucie” i logikę. Patrzyła na świat jak dziecko, jak sama pisze „nieobarczona plątaniną znaczeń i zastosowań”(…). Dziś spotykam się z obrazami Emilii po dwóch latach od tamtego czasu i widzę, że to, co lubiłem w nich najbardziej, jest tam nadal – nie może być inaczej, to ta sama przecież droga. Charakterystyczne, że nawet w pejzażu Emilia zamiast doszukiwać się jego jednorodnej, wewnętrznej harmonii, znajduje zgrzytliwy dysonans w postaci różnych słupów – elektrycznych, kolejowych – wpisanych w naturalną przestrzeń. Pełnią one ważną rolę podziałów wertykalnych i horyzontalnych w jej obrazach, tworząc ciekawe, zrównoważone układy kompozycyjne. (…) nowym, ważnym elementem, jest artystyczna świadomość swojej drogi i miejsca, w którym się znajduje. Czujemy w nim głód koloru ukazany jako dążenie do oddania ich możliwie najintensywniej w obrazach, zobaczenia poprzez nie świata który jest „zmienny, dynamiczny, zaskakujący i przez to piękny”… Jest w niej bunt przeciw pseudoobiektywnej ułudzie koloru lokalnego. Zjawiskowość świata jest prawdą o nim (…) Emilia Gąsienica-Setlak świadoma jest tego, że „kolor może zdominować cały obraz, może zdominować wszystkie inne dzieła znajdujące się w sali muzealnej” – to zanikająca dziś świadomość… Nie wiedzą o tym nasi studenci, z upodobaniem od ponad 180 lat malując mieszanką błękitu pruskiego i sieny palonej,  nie widać tej świadomości na wystawach w naszym kraju. Tłumaczy się marudnie, że to nasza narodowa melancholia, że nie ten klimat, światło, powietrze…  i w polskim malarstwie nudno i szaro. (na podstawie recenzji zestawu prac dyplomowych, 2011)

An important element is the artistic consciousness of her way and the place where she is located. We feel the hunger of the colors shown as an attempt to cast them as the most intense in the pictures, see through them that the world is „variable, dynamic, surprising and therefore beautiful”… it is the rebellion against pseudo-objective delusion of local color. Emilia Gąsienica-Setlak is aware of the fact that „color can dominate the whole picture, can dominate all the other works in the museum hall” – it is disappearing knowledge today.

dr Ewa Herniczek:  Każdy obraz mówi o swoim autorze znacznie więcej, niż którykolwiek z artystów prawdopodobnie zgodziłby się przyznać. (…) Dopiero poprzez obraz, będący przecież czyimś obrazem jego własnego świata, dostrzegamy świat, w którym sami uczestniczymy i rozpoznajemy w nim treści, które okazują się dla nas szczególnie znaczące, po prostu własne. Tak właśnie dzieje się, gdy patrzę na graficzne portrety Emilii i malowane przez nią wnętrza. Pierwsze – niemal migawkowe, wyraźnie odbijające piętno fotograficznego medium, choć wykonane w wymagającej czasu i precyzji technice druku. Drugie – często również związane z fotograficznym rodowodem – wydają się posiadać własną, czysto malarską jakość. W obydwu przypadkach fotograficzny zapis jest jednak wyborem subiektywnym, autorskim. Stąd zapewne odwaga Autorki prowadząca do radykalnych wobec pierwowzoru zmian, jakim poddawany jest obraz. Wyniki bywają zaskakujące, jak w przypadku niezwykłej kolorystyki czy fakturalnych prób wzbogacenia powierzchni malarskiej, których abstrakcyjna jakość zaskakuje i przyciąga uwagę. Kolorystyczna wrażliwość i umiejętność budowania zestawień opartych na nieoczywistych harmoniach chromatycznych to chyba jeden z najważniejszych atutów Emilii Gąsienicy. Drugim jest stała skłonność do wychodzenia poza formę raz ustalona i zamkniętą, nieustający eksperyment, w którym decyzje formalne rodzą się spontanicznie i wyznaczają nieprzewidywalne początkowo kierunki, ku którym zwraca się uwaga wciąż poszukującej Autorki. Ostatnie prace, kompozycyjnie uproszczone, czasem niemal ascetyczne w ustawieniu kadru, dziwią wąską stosunkowo paletą i nieoczekiwanymi dominantami, zwłaszcza tych, którzy znają fotograficzny punkt wyjścia lub kolejne chromatyczne wcielenia kadru. Ostateczny wybór wydaje się jednak najzupełniej uzasadniony, nawet, jeśli argumenty nie zostaną ujawnione i pozostaną na zawsze w sferze najbardziej subiektywnych treści. Ale czy nie chodzi tu właśnie o to? Dokładnie o to, by zachowując pełnię wewnętrznej swobody powołać do istnienia formę, która dla innych okaże się tak samo własna i tak samo przekonująca? Pozwólmy Autorce być sobą, tak jak jej prace pozwalają nam odnaleźć w nich siebie. (na podstawie tekstu do katalogu artystki, 2010)

The color sensitivity and the ability to build summaries based on chromatic harmonies is perhaps one of the most important assets of Emilia Gąsienica. The second is a constant tendency to go beyond the form once established and closed, continuous experiment in which formal decisions are born spontaneously and determine initially unpredictable directions, toward which draws attention of still searching Author. The final choice seems to be quite justified, even if the arguments are not disclosed and will remain forever in the realm of the most subjective content.

Katarzyna Kowalska: Punktem wyjścia malarstwa Emilii jest kolor, który można porównać do tematu sonaty. Artystka niezwykle ilustracyjnie i malarsko przypadkowy zbieg okoliczności czyni stałym elementem kompozycji. Wraca do niego, powtarza, zmienia i rozwija. Cykl „Umizgi”, który gloryfikuje barwy, refleksy świetlne i przyjmującą je materię, nie tracąc przy tym na narracyjności i liryczności, stanowi zwieńczenie dotychczasowych działań artystki. Przenikająca je postać kobieca jest tylko pretekstem do artystycznych poszukiwań Emilii i próby kontynuacji opowieści, którą zapoczątkowali mistrzowie malarstwa, tacy jak Kandinsky, Matisse, Klimt, czy też nawet Chagall. Jednocześnie twórczość artystki nie traci na świeżości i konsekwencji na przekór salonowej konwencji. Wystawa „S-Ekspresja” z pewnością pozwoli, choć na chwilę, ujrzeć świat „po drugiej stronie lustra” – lustra będącego nie tylko zwierciadłem duszy artystki, ale przede wszystkim stającego się bramą do królestwa koloru i apoteozy życia. (tekst kuratorski wystawy „S-Ekspresja”, 2014)

The „Woo” cycle, which glorifies the colors, reflections and adopting them matter, without losing on narrative and lyricism, is the culmination of the artist’s previous activities. The penetrating them female figure is only an excuse for artistic exploration made by Emilia and attempt to continue the story initiated by the masters of painting, such as Kandinsky, Matisse, Klimt or even Chagall. What is more, the work of the Artist does not lose its freshness and consistency in spite of salon convention.

Marcin Setlak: Trzon ekspozycji stanowią prace z najnowszego cyklu Emilii Gąsienicy-Setlak „Lux In Tenebris”, nawiązującego tytułem do – zdawać by się mogło – ewangelisty albo sztuki Bertolta Brechta, w zamierzeniu Artystki podejmującego jednak zagadnienia czysto malarskiego charakteru. „Światło w ciemnościach” ukazać ma pozbawioną kulturowych kontekstów, fizyczną naturę ludzkiego bytu. Malarskie medium pozwala Autorce spojrzeć na ciało zupełnie inaczej niż to czynią fotografowie za pomocą obiektywów, filtrów i migawek. Przedstawione na obrazach postacie zastygają w bezruchu, ograniczone jedynie siłą grawitacji. Nie wchodzą w interakcje z otoczeniem, nie zajmują się codziennymi sprawami, czekają… by kładące się swobodnie na skórze światło wydobyło z nich, widzianą subiektywnym okiem Malarki i opowiedzianą pędzlem, historię o kolorach, kształtach, fakturach i rządzących nimi anatomicznych zależnościach. Ponadto, w ramach wystawy „SOMA SPACE” krakowska Artystka zaprezentuje między innymi wybrane prace z cyklów „Umizgi”, „Pustostan” i „Forma przejściowa”. (tekst towarzyszący wystawom indywidualnym „Lux In Tenebris” i „Soma Space”, 2015)

The backbone of the exhibition is made up of the latest Emilia Gąsienica-Setlak’s series “Lux In Tenebris”, whose title is a reference to an evangelist or Bertolt Brecht’s play, but in the artist’s intention focusing on purely artistic issues. “Light in Darkness” is to present the physical nature of human existence devoid of cultural contexts. The paining medium enables the artist to look at the human body differently from photographers’ lenses, filters and shutters. The people presented in the pictures are frozen, limited only by gravity. They do not interact with the environment, they do not go about their daily routines, they wait… for the light shed freely on their skins to take out a subjective history described by the painter’s brush, a history of colours, shapes, textures and the anatomic relationships that govern them. Additionally, the Soma Space exhibition will host the artist’s works from her other series, including “Woo”, “Uninhabited” and “Interim Form”.

Aleksandra Madej: Heraklitowska zasada zmienności wpływa na wszystkie elementy naszej codzienności, nawet gdy nie zdajemy sobie z tego sprawy. Płynie czas, myśli, doświadczenia, wydarzenia, które nas dotyczą bezpośrednio, bądź tylko powierzchownie. Każdego dnia jesteśmy trochę inną osobą niż byliśmy wcześniej. Fenomenalnym zwierciadłem tego procesu jest artystyczny rozwój TWÓRCY. Emilia Gąsienica-Setlak jest artystką aktywną, poszukującą i odważnie sięgającą w nowe, niezbadane przez nią jeszcze obszary. Wczesna fascynacja syntezą na początkach drogi twórczej, była oparta na geometrycznych uproszczeniach przedmiotu. Dominowały wycinkowe wnętrza, budowane płaskimi plamami barwy, rozległe pejzaże. Świat reprezentował element o znaczeniu uniwersalnym. Z biegiem kolejnych lat coraz większą rolę zaczęła nabierać postać ludzka – we wnętrzach, podziwiająca otaczający ją świat, aż w końcu wyzwolona, urastając do rangi w pełni dojrzałego, niezależnego tematu w przestrzeni niezidentyfikowanej, drugoplanowej. Fascynacja pięknem ludzkiego ciała, obrazy miłości (nie tylko niebiańskiej), portrety – w ostatnich latach przekształciły się w symboliczne wizerunki, inspirowane Dalekim Wschodem. Różnorodność prac Emilii Gąsienicy-Setlak wzbudza podziw. Pozwala zaobserwować wszechstronność artystki i pasję nieustannych poszukiwań i rozwoju, nieosiadającego na laurach jednej, sprawdzonej już maniery. Całą dotychczasową twórczość spaja jeden element o fundamentalnym znaczeniu dla stylu artystki – KOLOR. Intensywny, bogaty i kładziony bez strachu, z rozmachem. Buduje on kompozycję w stopniu daleko wyższym niż linia. Staje się nośnikiem emocji, wrażeń. Wprowadza odbiorcę w nastrój każdej kolejnej kompozycji. Początkowe szerokie plamy, zastępują obecnie splątane intensywnie barwy, łączące się w jedną kompozycję dopiero w oku widza. Kolor płynie, a odbiorcy razem z nim – przez kolejne etapy rozwoju artystki. Dokąd zawędruje za dziesięć lat? Czas pokaże. (tekst kuratorski wystawy „Przemiany”, 2016)

Liliana Kalinowska: W mrocznej przestrzeni studenckiego klubu Enigma przy przemyskiej Państwowej Wyższej Szkole Wschodnioeuropejskiej już od ponad tygodnia obejrzeć możemy industrialne prace zakopiańskiej artystki. Smutną przestrzeń klubu wzbogaciły wielobarwne, intensywne obrazy Emilii Gąsienicy-Setlak. Artystka, niedawna absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie (dyplom z malarstwa w pracowni prof. Teresy Kotkowskiej-Rzepeckiej w 2011), zaprezentowała w Przemyślu cykl prac inspirowanych przestrzeniami miejskimi, technicznymi i kolejowymi. Ale industrialna tematyka była dla artystki jedynie pretekstem do przelania na płótno oceanu kolorów – jaskrawych, wręcz zgryźliwych, nienaturalnych jak samo miasto, a może nawet bardziej. Zgrafizowane, mocno kontrastowe pejzaże w swojej poetyce przypominają bardziej surrealistyczne grafiki. I nie chodzi tutaj o tematykę, ale raczej o barwy: obce i niedostępne. I pustkę, która z nich uderza – nie ma w nich ruchu, nie ma życia, są tylko mocne, obce krajobrazy. (na podstawie recenzji wystawy artystki, 2013)

Reklamy